*** (2)
Zmyśliłam to wszystko na potrzebę rozumu
Aby był niezachwiany w oszustwie
I aby obalił każdą teorię o Tobie.
Trzykrotnie plułam przez lewe ramię
Po trzykroć rzucałam kośćmi i zaklinałam przyszłość
Za każdym razem nie wspominając nic o kochaniu.
A kiedy już uwierzył i sam stał się wiarą
Zaczęły przed oczami nieostre pojawiać się księżyce
I zaczęło pachnąć delikatnie i słodko ciało.
Widziałam w zachwycie jak się nade mną znęca
Jak mnie rozpala od wewnątrz i dusi powietrzem
Kiedy byłam jeszcze na tyle przytomna by myśleć.
Na potrzebę rozumu i własnej próżności
Wszystko sobie uroiłam dokładnie i prosto
By nic nie mogło podważyć mojego pragnienia
Kochania.