*** (6)

Trzymam wieżę z klocków siłą woli
Wzrok mój utrzymuje pion nawet gdy śpię
A gdy mam się położyć to tylko stojąc.


Muszę opanować miłosne drżenie
Ode mnie zależy by zachować święty spokój
A nic nie wytrąci układanki z równowagi.


Myśli krnąbrne rzucają się w przepaść
Na poduszkę urojeń, na ciągłe zapominanie
Łamiąc kark znowu się odradzają
I szepczą, szepczą do ucha poemat bzdur.


I chichoczą
I znowu mnie nad przepaść prowadzą.
Przestańcie do mnie mówić półgłosem
Przestańcie chodzić na paluszkach
Odsuńcie się chociaż na metr
Przecież trzymam wieżę z klocków siłą woli
I musze opanować miłosne drżenie
A pion najtrudniej utrzymać gdy krzyczę.


Tom 5 - Fraktal
24 czerwca 2005