*** (33)
To nie spokój, to pustka.
Dar labiryntów i mgieł
Błąkających się myśli w korytarzach.
Każdy zakręt powtarza te same błędy i cuda
Przechodzę od jednego do drugiego zakamarku
Skręcając raz w lewo raz w prawo.
Aż w końcu pojęłam.
To nie pustka, to spokój.
Dar ciszy i ciemności
Myśli odpoczywających pod ścianą.
Wznoszę się nad całością układanki
Widzę w końcu i obłęd i sens
Magiczny fraktal losu.
Wznoszę się, rozpływam...
Coraz więcej dni, lat, otchłani
Wszystko powstałe z jednej chwili.
W uszach szumi powtarzający się schemat.
Gdziekolwiek sięgam - tam trwam...
Wiruję w każdą możliwą stronę i tam trwam.
Wolna wola stała się epicentrum pajęczyny.
Stworzyła się nieskończoną ilość razy.
Wystarczyło zrozumieć.
To nie pustka, to spokój.