*** (4)
Pręty wyobraźni gną się pod ciężarem dnia
Kiedyś zamknięci w pułapce iluzji
Teraz przychodzą nocą gdy mgła wskaże im drogę
Zaćmienie księżyca wysuszy światła smugi
I wyczują dokładnie gdzie leżę -
A Ja nigdy nie zdążę się w porę obudzić.
Pręty świadomości wyginają się od nadmiaru strachu
Milczą, nie słuchają
Faluje półmrok od ich bezdechu -
A schowane pod kapturem święte aureole
Coraz mocniej żarzą się i pękają -
Już nie rozumiem dlaczego przychodzą.
Gną się pod naporem dnia pręty nocy
Wzlatuje niemy motyl w umysł osierocony
Z nikąd pomocy -
Zewsząd cienie odzierają z łachmanów słowa
Ku mnie się wiją i mnie przyoblekają -
Już nie jestem w stanie się sama obudzić.