*** (13)
Spokrewnione z ogniem przez datę urodzenia
I z liczbą trzydzieści trzy jako piętno żywiołu
Całkiem dobrze dają sobie radę w rzucaniu kośćmi.
Szpetniejsze o kolejną bliznę na policzku
Nie wiedzą same czy w połowie drogi do poczęcia
Zbuntować się
I zanim Bóg zdąży przeciąć pępowinę
Rozpaść się na wiele niespełnionych pragnień.
Płoną poprzez rozdrażnienie życiem i nie giną
Tyle podniecenia ciszą jeszcze nie zaznały
Przez tę chwilę wyparuje z nich cała świętość.
Rozbudzone już na dnie - na tym samym, co zawsze
Wypełzną odsłonięte księżycem na ulicę
By w konfesjonale dać naciągnąć się na zwierzenia.