*** (17)
Przepływa przeze mnie życie rozcieńczone krwią
Codziennie wyczuwam jak uderza o mnie wezbrana fala
I czekam już tylko jak uwolnię od was korzenie
Polecę...
Wydzierając zaplątane w gałęziach gniazda
Odzierając się z kory do białej skóry
Tak szybko przestanę być drzewem
Jak szybko pozbędę się głupiego nawyku trwania
Przemienię się...
Gdzie?
Na dnie...
Jak tylko zabraknie mi powietrza
Nałykam się wody bardzo rozcieńczonej życiem
A potem woda mnie rozcieńczy
I to ja zacznę przepływać przez wodę
Wessę się w korzenie i zacznę was sobą żywić
Aż zadrżą liście z podniecenia od nadmiaru tego wina.