*** (23)

Powroty znad mostu łączące wschody słońca
Kopiąc mgłę kamieniami...
Czy pozwolić mu się dotknąć choćby snem?


Zależy mi na tym, co wynurzy się z wody
I będzie szło przede mną przemoczone
Szukając ciepłych i suchych zachodów.


Niech ono już się nie odwraca
Niech mnie nie straszy swym uśmiechem
Za bardzo się boję by mu uwierzyć...


Ale choćby dotyk miał trwać bólem
Zniosę to jak zdziera ze mnie nagość
Nakłaniając do światłości zimne w niebie
A na zewnątrz zbyt nieśmiałe noce.


Tom 4 - Chimera
3 lutego 2001