*** (19)
Gdy drzwi zostały zamknięte
Stanęła za nimi i zabrała klucz
Miałam teraz na własność kawałek wolności
Mogłam w niej skręcać karki wszystkim zmysłom
I na zakręcie ich szyi
Uczynić jeszcze znak krzyża spirytusem z mojej krwi.
Pilnowała wytrwale dziurki od klucza
By nie było zbyt dużo cienia w powietrzu
I tylko tyle sensu w cieniu
Żebym się chciała jeszcze obudzić.
Przez ściany wyczuwam obecność strażniczki
Ta ściana jest taka chłodna jak trup
A jednak grzeje - rozgrzewa do białości farba
W mej wolności zatarła się granica życia.
Twarze na ścianach zaczęły szeptać zaklęcia snu
Ciemność pojawiała się wszędzie tam gdzie patrzyłam
Wlała się przez usta do płuc...
I za mnie zaczęła oddychać.
Ja - zrodzona przez siebie z duszą wykradzioną nocy
Patrzę na was nieznanych mi i strasznych
Nie potrafię już tak samo odgadywać myśli
Ani schowana za włosami nie czuję się już tak bezpiecznie.