*** (25)
Uderzyłeś - a nie zabolało
Wciąż ręka opada w głąb cienia
Rzuconego na poręcz krzesła
I dopiero boli w tym miejscu
Gdzie kończy się krawędź a zaczyna się cień.
W półmroku zagubiłam nadprzyrodzony krąg
Powlecze nie-głos wilki do mnie
I będą lizać czerwonych palców brzytwę
I będą skomleć żałoby zdarty wyrzut...
W półmroku ciągnę obolałą energię
Zatracam kontury wychodząc poza cień
A wilki skomlące pod krzesłem
Nikły wewnątrz krawędzi spopielenia.
Tom 4 - Chimera
15 lutego 2001