*** (9)
Sączyła się w środku czeluści pięści
Skrajnie inna kropla od nieskończoności
Z koniuszka palca strąciła ją myśl dobra...
Teraz spokojnie rozbiera się z ciszy prześcieradeł
Ze skrzydlatych mgieł osusza włosy
W przygaszonym świetle melancholii
Różowieje oddechem nieśmiałości ukrytej
I jeszcze śniąc zszyła w jedno dwa pół księżyce -
I tak powstał poranek dnia pierwszego.
Tom 4 - Chimera
1 września 2000