*** (31)
Przypadek sprawił omdlenie wiatru
Że stanąłeś uciszony na ten moment
Zaczepiony o kolce.
Nie potrafiłeś się ze mnie oswobodzić
Więc podarłeś mi twarz na strzępy
Naśmiewając się z superego jak z pogrzebu.
Przypadek sprawił ozdrowienie wiatru
Że poszybowałeś tuż nad pokrzywami
Ciągnąc przywiązane do nogi chichotanie
Zrzędzące i uparte zupełnie jak ja
Nie umiałeś pozbyć się zapachu moich perfum.
Tom 4 - Chimera
29 sierpnia 2001