Rozpacz (25)
Błogosławione niech będzie Kłamstwo –
Moja naiwna nadzieja na prawdę!
Niech trwa dopóki nie zaznam szczęścia
Potem już wszystkiego dowiem się sama.
Miejsce, gdzie zasypiam do niego
Kołysze niby do snu za dnia
Z otwartą świadomością upadam bez zdziwienia
Z doświadczenia wiedziałam, że znajdę dno.
A to, że podłoga jest tym razem z ziemi a nie z desek
Jest lepsze niż by jej tam wcale nie było
Spokojnie zasadzę w ognisku drzewa –
Kłamstwo wydaje takie słodkie owoce.
Jasnością ciepłe wśród ciemności – chętnie zrywane
Pomagają boleśnie upaść na plecy
Ale ani na chwilę nie stracić widoku nieba.