*** (26)
Miał być bytem byłego istnienia – sensem niczego
Zapamiętałam go jako uśmiech, który przeczył wszystkiemu
Jego wiara we mnie kryła się na środku osi współrzędnych
A historie, które zmyślałam wydarzyły się naprawdę w nim.
Pozwalał mi kłamać – więc już tylko kłamałam...
Patrzył jak rodziłam się w tym za każdym razem inna –
Mówił, że marzyłam prawdę dokładnie taką jaka była
Pokochał mój świat, więc zamknęłam go w sobie... zanim wyszłam.
Jego wspomnienie przynosiło ulgę od tłumu
Zmywało z twarzy zmęczenie osiadłe tam przed cieniem
Bezbronne samo przecierało szlak w jazgocie kroków
Szukało miejsca na kryjówkę, gdzie stworzy dobre czasy.
Jednak zbyt często wschodzi nade mną żółte słońce z tektury...
Obraz starego dziwaka wyblakł nim zdążyłam wrócić.