*** (5)
Rozleciał się misternie pleciony kosz
Wiatr wyczesał mu grzebieniem starym
Uschłe włosy pajęczyną poplątane
A on żółte liście powyrywał z łysiejącej głowy...
Wianek ze stokrotek słońce zasuszyło
Bawiące się ptaki wyciągnęły nitki z zielonej sukienki
Ostatnia ulewa zmyła wyzywający makijaż
I z pooranej zmarszczkami twarzy
Znikły nawet maków czerwone piegi...
Zasnęli oboje jak kochankowie nadzy
Nieświadomie chylili się ku sobie
On konary swoje ciężko zwiesił
Ona czule przyjęła je na swoim łonie...
Tom 3 - Votum
2 października 1999