*** (21)
Krążąca Niewinność
W powietrznych wirach puszczy bladogłośnej
Gubi pantofli swych drżący puch.
Ziemi muskając grafitowe zwłoki
Wargi parzy o próg grzechów moich drogich
I zwiedziona słodkim bezwstydu złudzeniem
Zlizuje łapczywie likieru warstwę płochą
By później po gorącej węglach czerwieni
Kolana strzępić o prawa rogi zakrwawione
Wieczorem wsparła się ciepłych wichrów westchnieniem
Upadłość swą z błota otrzepując
Twarz pochyla rumianą szczęśliwością
Nad prześcieradeł jedwabiu łąką
Otacza się ziół lepkim zapachem
By z rannym ciepła powiewem
Narodzić się człowiekiem.